Genesis - omówienie
W TNA nastąpiła wielka zmiana co widać na pierwszy rzut oka. Hulk Hogan i Eric Bischoff na chwilę obecną rządzą w TNA i myślę że Dixie Carter robi dokładnie to co powiedzą co jest głupotą. Hogan jest wrestlerem starej daty i nie jest kompletnie otwarty na nowe propozycje. Powrót do czworokątnego ringu ? Według mnie zabito w tym momencie część TNA. 6 Sided ring był znakiem rozpoznawczym Total Non-stop Action a teraz Hulk upodobnił je do WWE. Na okrzyki “We want 6 sides” Hulk odpowiedział że to właśnie w czworokątnym ringu narodził się wrestling i koniec z ośmiokątami czy też sześciokątami… Świadczy to tylko o jego zacofaniu.
Każdy przyzna że dziwnie oglądało się wrestlerów TNA walczących w kwadratowym pierścieniu.
Skoro już jestem przy walkach to wypadało by kilka skomentować. Pierwsza walka i od razu całkiem dobry debiut Briana Kendricka. Według mnie wypadł troszkę blado przy zwinnym Amazing Red’zie ale walka była jedną z najlepszych tego wieczoru. Było kilka ciekawych akcji w szczególności po stronie Reda (High Angle Senton bomb z górnej liny poza ring był nieziemski :)). Końcówka wyszła świetnie i tu po raz kolejny zabłysnął Red wykonując slingshot Code Red.
Kolejna walka Beer Money vs. The Band (Kevin Nash i X-Pac) Pierwsza rzecz która mnie ucieszyła to brak w tej walce Scott’a Hall’a. Jego czasy dawno minęły i teraz wygląda jak zwykły menel (nie tylko wygląda bo ma też problem z alkoholem). W skrócie wiało nudą ale miło było znów zobaczyć Syxxx Paca w akcji. BM jednak przyćmiło dawne NwO i zgarnęło zasłużone zwycięstwo.
Walka Abyss vs Bobby Lashley się nie odbyła (dzięki Bogu) z powodu “niedyspozycji” Bobby’iego. Mówiąc krótko - dostał łomot od Abyssa w biurze Hogana. Abyss jednak nie dostał wolnego wieczoru i stoczył walkę z debiutującym Mr. Kenned… Andersonem ! Zbyt wiele chłopak zrobić nie mógł ze względu na wielkość swojego przeciwnika ale pomimo tego nieźle poprowadził walkę. Debiut uważam za udany ![]()
I w końcu Main Event… Po raz kolejny Kurt Angle vs AJ Styles. Nigdy nie byłem fanem AJ i nadal nie jestem bo wrestler z niego przeciętny a przy mikrofonie jest beznadziejny. Teraz może się to trochę zmienić bo AJ przeszedł Heel Turn i może dadzą mu się wykazać w mic skillach. Walka była niezła ale cóż… już to widzieliśmy i to nie raz a ta walka była najgorszą ze wszystkich jakie stoczyli. Nie zostało im dosłownie nic czym mogliby zabłysnąć no chyba że Styles w końcu wykonałby któryś ze swoich dawnych move’sów np Spiral Tap. Kurt pokazał po raz kolejny że umiejętnościami zjada swojego przeciwnika i potwierdził że jest absolutnym numerem jeden na świecie. A teraz Ric Flair… Jest już stary i tylko zepsuł walkę swoją interwencją ale to miało posłużyć tylko i wyłącznie wypromowaniem AJ’a jako Heela co się udało średnio.
Podsumowując pierwsze “duże” PPV od TNA wypadło słabo. Nie zadebiutowała żadna wielka gwiazda tylko dwóch mid carderów. Wieczór uratował fantastyczny pojedynek Pope DD vs. Desmond Wolfe oraz oczywiście obecność Hulka Hogana. Mogę go nie lubić ale przyjemnie się ogląda tak wielką gwiazdę znów w TV i to nie po stronie WWE i Vince’a McMahona.
Ten wpis opublikowano dnia Czwartek, 21 styczeń 2010 o godz. 16:17 w kategorii Inne. Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0. Komentowanie i pingowanie zostały wyłączone.


